Jak przeżyć nocną podróż pociągiem bez kuszetki lub wagonu sypialnego?

Jak przeżyć nocną podróż pociągiem bez kuszetki lub wagonu sypialnego?

Nocne pociągi są przerażające i relaksujące zarazem. Dlaczego? Dlatego, że w nocy budzą się demony, ale nic nie usypia, a właściwie nie kołysze mnie lepiej do snu niż stukot pociągowych kół. Telep telep. Telep telep. Telep telep. Samo wspomnienie tego dźwięku sprawia, że robię się śpiąca.

Porady praktyczne

  • Załóż coś wygodnego do spania, np. legginsy i podkoszulek odprowadzający wilgoć. Ściągnij stanik, bo też uciska.
    Za pierwszym razem spałam w dżinsach i obudziłam się spocona i z obolałą talią od suwaka, guzików i paska.
  • Jeżeli jesteś wrażliwy lub wrażliwa na światło lub dźwięk, to miej przy sobie maseczkę na oczy i zatyczki do uszu.
  • Miej najcenniejsze rzeczy: komórkę, portfel i paszport odpowiednio schowane - w ukrytej kieszeni lub pod poduszką.
  • Miej przy sobie dwulitrową butelkę wody albo butelkę z filtrem węglowym, którą można napełnić prawie wszędzie. Gdy jechaliśmy z San Sebastian do Lizbony wypiłam wszystko, co miałam w mojej silikonowej butelce i to, co znalazłam w szafce. Mimo to dojechałam z głową bolącą z odwodnienia.
  • Mokre chusteczki sprawdzają się, jeżeli nie ma prysznica na stacji, a check-in lub kolejny pociąg masz popołudniu. Odświeżysz się i będziesz lepiej pachnieć.
  • Miej podkoszulek i spodnie na zmianę pod ręką. Dla mnie nie ma nic gorszego niż łażenie przez cały dzień w ciuchach, w których spało się w gorącym, brudnym pociągu.
  • Możesz użyć miswaka albo lukrecji do mycia zębów, jeżeli woda w umywalce jest niezdatna do picia.
  • dla kobiet: shewee, które służy do sikania na stojąco. Jest naprawdę użyteczne, szczególnie w pociągach, bo nie musisz się martwić o higienę i o to, że niechcący czegoś dotkniesz i złapiesz infekcję.

shewee
Shewee z dyskretnym opakowaniem

W oczekiwaniu na pociąg

Łaziliśmy po Wiedniu od rana, więc poszliśmy na stację dość wcześnie, mając trzy godziny zapasu do odjazdu pociągu. Postanowiliśmy zjeść kolację w jednej z dworcowych restauracji: Cohen's smartfood. Szczerze powiem, że chciałabym, żeby na polskich dworcach były takie knajpy. Można tam było zjeść bezglutenowo, wegańsko czy wegetariańsko, porcje były świeże i duże, a ceny niewygórowane. Czego chcieć więcej?
Tomek wziął sabich, nieduże danie składające się z humusu, falafeli, jajka i warzyw, a ja jako niereformowalny głodomór, rzuciłam się na talerz z shawarmą z kurczaka i sałatką, polaną sosem z tahini. Mniam.

shawarma
Shawarma z Cohen's smartfood. Może też kiedyś otworzę taką knajpę na którymś z polskich dworców?

Nocny pociąg do Zurychu

Trochę się martwiliśmy, bo podróż z Wiednia do Zurychu trwa jedenaście godzin, a po raz pierwszy nie wykupiliśmy miejscówek w wagonie sypialnym na tak długą drogę. Na szczęście, nasze obawy okazały się bezzasadne, bo w przedziale było sześć siedzeń (po trzy naprzeciwko siebie), które można było rozłożyć tak, żeby stykały się ze sobą i tworzyły wygodne łóżka.
Oczywiście, były też minusy, takie jak niedziałająca klimatyzacja przy na stałe zamkniętym oknie, które służyło tylko jako wyjście awaryjne, a za otwarcie groziła kara. Drzwi zamykaliśmy, bo hałas i szum był nie do wytrzymania, a ja zgubiłam zatyczki do uszu (zresztą, razem z maseczką) dwie noce wcześniej w autobusie do Wiednia.

ada_sleeps_in_train
Jak widać na załączonym obrazku, mogę spać wszędzie. :)

Współlokatorka

Jakoś między drugą a czwartą nad ranem dosiadła się do nas młoda dziewczyna, podróżująca do Barcelony z gigantycznym plecakiem.
Gdy przyszedł konduktor, długo z nim dyskutowała - okazało się, że w kasie w Wiedniu nie wydano jej jakiegoś papierka do międzynarodowego biletu Inter Rail, bez którego bilet po przekroczeniu austriackiej granicy był nieważny. Konduktor stwierdził, że skonsultuje się z kolegą i wróci, ale jak to zazwyczaj w takich przypadkach bywa, więcej się nie pojawił. Mam nadzieję, że dziewczynie udało się bezproblemowo dotrzeć do Barcelony - miała mniej niż dziesięć minut na przesiadkę, więc nie było czasu na dokupienie brakującego świstka.

Kontrola graniczna

To, że kraje UE znajdują się w Schengen nie oznacza, że kontrole graniczne nie istnieją. Niedługo po wyjściu konduktora pojawili się wielcy faceci w czarnych strojach, świecący latarką po oczach i losowo (albo wcale nie) wypytywali ludzi o paszporty, cel i długość ich wizyty w Szwajcarii. Na nas tylko poświecili i poszli dalej.

Nocny pociąg do Lizbony

Do Lizbony jechaliśmy kilkanaście godzin z San Sebastian, tym razem już w przedziałach sypialnych, na które była promocja. W dwóch różnych przedziałach, bo osobno były męskie i żeńskie. Żeby dostać się do naszego wagonu, musieliśmy przejść przez wielką, obskurną gumową śluzę, łączącą go z drugim. Było gorąco i duszno jak cholera, bo w ramach jesieni w pociągu grzali, a okien znowu nie dało się otworzyć.

Prywatność

Około 19 przyszedł konduktor, żeby sprawdzić bilety i okazało się, że tym razem nam brakuje papierowej wersji. Mobilna teoretycznie wystarcza tylko na stronę hiszpańską, ale trafiła nam się portugalska obsługa pociągu, w związku z czym Tomek trochę się nasłuchał, ale nie było żadnych konsekwencji. Złożone łóżka były przymocowane wielką śrubą, więc jedyną osobą, która mogła je rozłożyć był konduktor, który dwie godziny później przyszedł z gigantycznym śrubokrętem, który spokojnie mógłby służyć do samoobrony.
Byłam sama w przedziale do pierwszej nad ranem, więc się zamknęłam, ale mimo to trzymałam swój gaz w pogotowiu. Jestem z Radomia, nie ma co się dziwić.
Ogromnym minusem był kibelek, który wyglądał jak z polskich pociągów z lat 90., brudny, obleśny i zamek nie działał. Dwa razy mi się upiekło, ale gdy poszłam sikać po raz trzeci i stałam z shewee w ręce i tyłkiem na wierzchu, bo jeszcze nie nauczyłam się tego używać w ubraniu, jakaś pani otworzyła drzwi na całą szerokość. Mam nadzieję, że nikogo więcej tam nie było. Obróciłam się szybko i zamknęłam drzwi. Gdy wychodziłam, babeczka stała twarzą do okna i plecami do mnie. Powiedziałam jej, że już wolne i obie zaczęłyśmy się śmiać.

utensils
Darmowe "gadżety" w pociągu do Lizbony

Higiena

Nad umywalką z wodą niezdatną do picia wisiało lusterko. Miałam wrażenie, że może tam być szafka, ale nie udało mi się jej otworzyć do rana, kiedy Tomek potwierdził moje przypuszczenia. Znalazłam tam szczoteczkę i pastę do zębów, zatyczki do uszu (jakże by się przydały tamtej nocy), małą butelkę wody i mydełko.

Lubisz jeździć nocnymi pociągami? A może wolisz inne środki transportu? Coś Cię zaciekawiło? Zostaw ślad po sobie, polub lub skomentuj, a jeżeli uznasz post za użyteczny - podaj dalej.

Zapisuję się do newslettera Adzik Pisze

Życie w Irlandii, popkultura, neuroatypowość.
Jamie Larson
Zapisuję się