Unorthodox
Miałam robić notatki z książek, zakładać book journal (i przy każdej kolejnej książce myślałam, że od tej zacznę, nie inaczej było z Unorthodox Deborah Feldman), ale stwierdziłam, że po pierwsze - rzeczy wokół mnie rozmnażają się w zastraszającym tempie, a po. drugie - że wolę się jednak dzielić swoimi czytelniczymi rozkminami nie z papierem, a z innymi ludźmi.
Dlatego poniżej znajdziesz porcję moich odczuć po przeczytaniu autobiografii Deborah Fieldman "Unorthodox". Powiedzieć, że książka mnie triggerowała, to nic nie powiedzieć. Przerażał mnie świat, w jakim przyszło żyć autorce, przerażali mnie mężczyźni, jacy ją otaczali, przerażało mnie jej podejście do małżeństwa, które uważała za potencjalne wybawienie.
Mam zasadę, że na Kindlu czytam kolejną wolną książkę z listy i padło akurat na Unorthodox Deborah Feldman.
Przez dłuższą chwilę, z wiadomych względów, wahałam się, czy po nią sięgać. Czy nie będę zbyt uprzedzona do postaci, czy nie będę się po prostu wkurwiać?
Stwierdziłam, że dam jej szansę i bardzo się zdziwiłam, gdy okazało się, że bohaterka serialu i bohaterka książki, to dwie różne osoby, a jedyną rzeczą je łączącą jest pochwica i część wspomnień z czasów młodości.
Czy się wkurwiałam? Tak, ale na mizoginię i patriarchat, łypiące na mnie co kilka stron.
Początek mnie zaskoczył, bo nie spodziewałam się tak dużej różnicy między książką a serialem, ale gdy już ułożyłam sobie w głowie, że bohaterka książkowa i serialowa to dwie różne osoby, to czytało mi się spoko. Co prawda zgrzytałam zębami, gdy czytałam co kilka stron o tym, jak autorka jest do wyższych/innych celów stworzona, ale mimo wszystko jej kibicowałam, by wyrwała się z tego syfu.
Nie polubiłam narratorki.
Ominęłam fragment o molestowaniu. Już od momentu przedstawienia jednego z mężczyzn, wszystko we mnie krzyczało, aby uciekała. Nie pomyliłam się, niestety.
Wkurwiłam się, czytając o nocach poślubnych (kto czytał, ten wie, kto nie czytał – jest bardzo gore fragment o rozerwanej części ciała).
Minusy
- Zdania-potworki i błędy logiczne – nie czytałam książki w oryginale, ale wydaje mi się, że tutaj zawiodło tłumaczenie i/lub redakcja/korekta.
“Zanim pochyliła się nad kaloryferem, zarzuciła koniec skrywającej jej krótko przyciętą blond perukę chustki za ramię”
“Z ramionami splecionymi za idealnie wyprostowanymi plecami”.
“Gdy idę ulicą, wszyscy widzą, że jestem uczennicą”.
W tym paragrafie byłam mocno zdezorientowana:
Jak uczciwie przyznaje, (Mindy) odrobinę mi zazdrości tego, co w jej oczach jest niezależnością, której niedługo doświadczę (małżeństwa).
Dla Mindy małżeństwo niekoniecznie oznacza niezależność, na której jej zależy.
Plusy
- Cytaty z książek na początku rozdziału.
- Barwne opisy książek.
- Świat przedstawiony w sposób, który pozwala wsiąknąć.
- Zdania, które mnie poruszyły.
Poniższe zdanie było bardzo rel, wielokrotnie jako dziecko, a później młoda dorosła usłyszałam, że jestem próżna – tylko dlatego, że chciałam się czymś pochwalić albo podobało mi się coś, co miałam na sobie. Wstyd, który próbowano zaszczepić bohaterce, próbowano zaszczepić również i mnie.
“Wiesz, dlaczego dzwon głośny? Bo wewnątrz jest próżny”
Było coś wzruszającego w poniższym fragmencie, a do tego był tak obrazowy, że wciąż mam ochotę to drzewo narysować.
“Drzewo konkubinowe. Wyobrażam sobie, że z jego gałęzi zwisają kobiety”.
Eleganckie frazy z wahaniem ześlizgują się z kart książek i przyłączają do żyjącej w biedzie bohaterki.
A to był piękny fragment który z jakiegoś powodu skojarzył mi się z cytatem z książki Britney Spears The woman in me, w której pisała "You don't fuck with the woman who knows how to pray". I chociaż Britney swoją siłę pokładała w Bogu, a Deborah w sobie, to jednak oba cytaty są dla mnie o tej samej wewnętrznej mocy.
Też chciałabym być taka – być kobietą, która dokonuje cudów własnymi rękami, nie czekając, aż Bóg się tym zajmie.
Fragmenty rozkmin o Bogu również ze mną mocno rezonowały:
“Asymilacja była przyczyną Holokaustu. Kiedy próbowaliśmy się dopasować, Bóg pokarał nas za to, żeśmy go zdradzili.
Czy naprawdę Bóg chciał, by ją to spotkało? Żeby się okaleczała po to, by nikt nie zobaczył ani kawałka jej kolan?
Ale czy naprawdę Boga zadowala tak niewiele jak grubsza pończocha czy dłuższa spódnica?
Czy to On zesłał mi ten ból brzucha, czy to robota szatana?
A Ty czytał_ś/oglądał_ś Unorthodox?
Jeśli tak, to jak wrażenia?
A jeśli zastanawiasz się gdzie kupić książkę Unorthodox Deborah Feldman, to poniżej znajdziesz listę księgarni, w których jest dostępna. Jeśli dokonasz zakupu przez link na mojej stronie, ja otrzymam niewielkie wynagrodzenie, bez żadnej straty dla Ciebie.