4 polecajki komiksowe - od Dni Piasku po Nektar
Mój Teść jest kolekcjonerem komiksów, w związku z czym mój każdy pobyt u niego i Teściowej kończy się przeglądem najświeższego narybku.
Dni Piasku
Oj, dawno nic mi się nie spodobało tak bardzo jak ten komiks Aimée de Jongh.
Gra mi w nim wszystko - od głównego bohatera, przez fabułę, po piękne, fotograficzne wręcz kadry. Komiks jest wydany w dużym formacie, w twardej oprawie, na eleganckim, sztywnym papierze, co sprawia, że czytanie go jest ucztą dla oka.
Jest to historia o młodym fotografie, który trafia do jednego z amerykańskich stanów, by udokumentować życie ludzi, zmagających się ze skutkami burz piaskowych, i taka jest też kolorystyka komiksu. Wraz z początkującym fotoreporterem zagłębiamy się w życie ludzi, żyjących w surowych warunkach, jednocześnie zastanawiając się nad etyką tego zawodu.
Przez Noc
Przez noc w komiksie Jaroslava Rudiša i Nicolasa Mahlera prowadzi nas dwójka bohaterów, przechodząc od baru do baru, od knajpy do kiosku z piwem, jednocześnie rozmawiając o życiu.
Chociaż właściwie to jeden mówi, drugi głównie potakuje. Jest to komiks w jakiś sposób uroczy, a jednocześnie smutny i melancholijny, miałam wrażenie, że czuć w nim samotność i niedopasowanie dwójki bohaterów. Trudno napisać mi o nim coś więcej, bo chociaż objętościowo spory, również pięknie wydany, to jest właściwie komiksem drogi, który moim zdaniem polega głównie na klimacie.
Kwiaty samobójców
Jest to komiks bez słów, historia głównie obrazkowa o mrocznym, onirycznym klimacie, w której – przyznaję szczerze – w końcu się zgubiłam i nie miałam pewności, co właściwie się stało.
Mimo wszystko, podobał mi się styl i sposób narracji, zaintrygowali mnie również bohaterowie, chociaż postać głównego bohatera, podstarzałego terapeuty momentami mnie irytowała.
Nektar
Jest to komiks dla dorosłych, również bez słów.
Zaczyna się od elfickich orgii w różnych konfiguracjach, nektar leje się gęsto, ale rozkosz w końcu zaczyna spowijać mrokiem. Im dalej w las, tym historia staje się gęstsza, mroczniejsza, smutniejsza, chociaż scen nie brakuje.
Mimo wszystko, przez brak tekstu, nie poznamy motywacji antagonisty czy zdrajcy ani tego, jak wydarzenia, które śledzimy, wpłynęły na bohaterkę – i trochę mi tego w całej, mrocznej historii zabrakło.
Styl był dość dziwny - o ile szczegóły anatomii były oddane bardzo realistycznie, o tyle twarze były dość specyficzne.
Historia mnie zaciekawiła, ale jednak nadal moim ulubionym komiksem erotycznym jest pełen humoru Chester 5000.