Wszystkiego Najlepszego w 2026!

Dia dhuit a chara!

Najpierw miałam wysłać ten list w październiku, ale jesień zniknęła w tym roku, a ja razem z nią. Zaszyłam się w domowych pieleszach, przeżywając zmiany, żałobę i rok, który postanowił mi spuścić wpierdol na kilka sposobów.

Ale na szczęście po jesieni nadchodzi zima. Ta była wyjątkowo łaskawa - z przymrozkami i dużą ilością słońca, a więc i spacerów, do tego spotkań z ludźmi i całkiem udanym targiem, na którym sprzedawałam Gadające Karty i ozdoby choinkowe.

Targi z Fundacją As I Am, jak zawsze udane. Tym razem w niewielkiej kaplicy przy zamku.

Także mamy pierwszy stycznia, a ja życzę Ci, aby 2026 rok był dla Ciebie dobry, by dopisywało Ci zdrowie i dobry humor, by otaczali Cię bliscy, przy których zawsze czujesz się sobą. <3

Szybkie podsumowanie 2025 roku

  • Napisałam e-booka "Taki świat, nowy świat, inny świat", który już jest zredagowany przez Agę, Czułą Korektorkę i ma piękną okładkę, stworzoną przez Juliusza @sawin.artist. Teraz szukam osoby do składu i korekty na składzie.
  • Sprzedawałam Gadające Karty na targach: Libertine Market (zajebiste), Rainbow Umbrella Market (słabo poszło, ale było przyjemnie), MART Market (nie mój market), Mountain View (też nie mój market), targach fundacji As I Am (zawsze moje ulubione) i wprowadziłam je do sklepiku artystycznego w naszym mieście.
  • Miałam giga kryzys emigracyjny. Od ponad roku szukam sensownej pracy na część etatu i jedynym, co znalazłam, była praca w sklepie, która skończyła się moim złożeniem skargi i odejściem ze względu na menedżera i patusiarską młodzież. Jak chcesz, to mogę Ci opowiedzieć więcej o irlandzkim kolorycie.
    Teraz szukam zdalnej, bo z fizjoterapią 2x w tygodniu, ćwiczeniami i koniecznością ogarniania diety ze względu na choroby przewlekłe, nie chcę pracować stacjonarnie.
  • Miałam giga kryzys emigracyjny. Irlandzki rząd kazał mi się wypchać moimi składkami emerytalnymi i oddał mi wszystkie, a jednocześnie nie pozwolił zaaplikować na dobrowolne.
  • Miałam giga kryzys emigracyjny. Mimo fajnego, kawiarniano-restauracyjnego CV nie dostałam się nawet do pracy w kawiarence.
  • Miałam giga kryzys emigracyjny. Chociaż w Polsce w tydzień sprzedałam z dziesięć talii Gadających Kart, to w Irlandii ludzie kupowali po jednej karcie. Jak kupili trzy karty na raz to był sukces, a na żadnym targu nie zarobiłam tyle, co w Polsce przez tydzień.
  • Mój wiersz ukazał się w Unapologetic Magazine (wciąż czekam na wersję online :D. W Irlandii nikt się nie spieszy).
  • Poszłam na zajęcia z improv i to było najlepsze, co dla siebie w tym roku zrobiłam.
  • Zrobiłam dwie kartki na zlecenie. Jedną durną, drugą całkiem uroczą. :D

Ta jest urocza (IMO):

  • Prowadziłam na Instagramie profil Światografki z Olgą i Sylwią, gdzie pisałyśmy o naszych książkach, bohaterach i pomysłach.

Plany na 2026

  • Zwolnić w mojej głowie, przyspieszyć w działaniu. Większość tego roku spędziłam w stanie zamrożenia ze stresu. W tym roku chcę odpuścić i więcej działać.
  • Mniej myśleć, więcej działać -
    to moje hasło na 2026
  • Więcej pisać. Teraz trwa Winter Writing Sanctuary, prowadzone przez Beth Kempton i są to moje ukochane zajęcia pisarskie, które przypominają mi po co i dlaczego piszę. Polecam, są darmowe, Beth czyta dużo wierszy na rozgrzewkę, a prompty są inspirujące. Warsztaty są prowadzone po angielsku.
  • Wydać "Taki świat, nowy świat, inny świat"
  • Wysłać "Idąc razem przez wieki", główną powieść o Louisie i Annie do wydawnictwa - i to na dniach, żeby nie było znowu, że zanim się namyślę, to wydawnictwo zamknie nabór na wieki wieków amen (już tak mi się zdarzyło).
  • Nadal rozwijać Gadające Karty. Wierzę w ten projekt, w to, że może pomóc osobom, które potrzebują wsparcia w komunikacji - również w Irlandii.
  • Ogarnąć kryzys emigracyjny, czyli znaleźć pracę/mieć lepszy flow w zleceniach.
  • Wpadać do Twojej skrzynki odbiorczej raz w miesiącu, w następujących terminach:
    1 lutego - Dzień św. Brygidy
    17 marca - Dzień św. Patryka
    1 kwietnia - wiadomo
    1 maja - Beltaine, pierwszy dzień lata
    16 czerwca - Bloomsday
    23 września - w dzień Równonocy
    31 października - Samhain/Halloween
    I w końcu 1 grudnia, w pierwszy dzień zimy wg irlandzkiego kalendarza

A jakie są Twoje plany?

Daję Ci też znać, że jeśli lubisz Louisa, Annę i moje rozkminy o Irlandii, to prowadzę skromną i spokojną społeczność Adzikusów na Discordzie - zapraszam Cię do dołączenia do niej. Znajdziesz tam trochę rozmów i smaczków z Irlandii, będziesz szybciej dostawać info o pisanych przeze mnie książkach i nagrywanych podcastach. Odpisz na ten list, jeśli chcesz dołączyć.

A jak tęsknisz za Louisem i Anną, to możesz pograć w visual nowelkę (jest po angielsku).
Napisałam do niej teksty i zaprogramowałam, narysowałam też postacie Anny i Alaistara. Tła oraz dwie inne postaci, które tam się pojawiają, nie są mojego autorstwa, bo o ile pisać i programować umiem i lubię, o tyle rysowanie to wciąż moja słabsza strona.

Rozkminy popkulturowe


1670

Stwierdziliśmy, że drugi sezon będzie idealny do oglądania w Wigilię. Przemęczyłam odcinek pierwszy, odcinek z pogrzebem mi się podobał, przemęczyłam trzeci, przemęczyłam czwarty, cośtam się wciągnęłam od połowy, ale zachwytu nie było.

Dla mnie większość uroku pierwszego sezonu polegała z jednej strony na elemencie zaskoczenia, a z drugiej - na kontraście pomiędzy mockumentarnym paździerzem i słomą, a szczerym i naiwnym uczuciem Macieja i Anieli. Przy kolejnych rewatchach omijałam sceny bez Macieja i Anieli. A że tej pary nie było ich przez połowę drugiego sezonu...

Poza tym dla mnie historia w drugim sezonie jest mega sztampowa. Mamy dwójkę protagonistów, rozdzielamy ich, stawiamy im kłody pod nogi, żeby się nie spotkali, wprowadzamy konflikt zewnętrzny i wewnętrzny... Takich historii było na pęczki i czuję, ze taka sama historia numer miliard pińcet sto dziwińcet, tylko w innym ubraniu, to nie jest to, co chcę oglądać.

Podobno wszystko już było, ale to nieprawda. Mockumentary o polskiej szlachcie z tą obsadą na tak wysokim poziomie produkcji i absurdzie scenariusza jeszcze nie było. To było to, co wyróżniało pierwszy sezon. A drugi, gdyby go obedrzeć ze "szlachtowatości" nie różniłby się niczym od typowego fantasy czy romansidła.

Na pocieszenie obejrzałam scenę tańca z pierwszego sezonu, która nadal robi mi ciary, a także Pimp My Karoca - krótki filmik promocyjny do drugiego sezonu, który moim zdaniem jest lepszy, niż cały drugi sezon razem wzięty.

Pluribus

Pluribus to dość zaskakujący serial sci-fi, który toczy się w bardzo powolnym tempie. Tu też, jak ogarnęłam, do czego zmierzają twórcy, to zaczęłam się trochę bać, ale finał pierwszego sezonu był całkiem spoko, a chemia pomiędzy główną bohaterką i typem, który nagle pojawił się w jej życiu całkiem... komiczna. Pluribus ma też polski akcent.
Jest to jeden z seriali, gdzie w sumie nic nie mogę powiedzieć o fabule, bo będzie spoiler.

O dwóch takich, co zepsuli Internet (w Chinach)

W tym roku mocno weszło mi specjalne zainteresowanie - zaczęło się od donghuy (chińskiego serialu animowanego) Mo Dao Zu Shi, a skończyło się na chińskiej popkulturze. Mam w głowie jeszcze ogrom tekstów na ten temat, ale na razie napisałam jeden: O dwóch takich, co zepsuli Internet (w Chinach). Poniżej początek tekstu:

Delulu, shippersi i Incydent 227
Są słowa, których w fandomie chińskiego serialu "The Untamed" nie można wypowiadać. Należą do nich m. in. "Incydent 227" i "co się stało z Xiao Zhanem i Wangiem Yibo, dlaczego nie mogą pokazywać się razem na scenie".

Chiny 5.0

Oooo, to była kniga, której poświęcę cały post na blogu, jeśli nie wyleci mi wszystko z głowy, zanim do niego usiądę. Książka o tyle ciekawa, co przerażająca. Sprawiła, że mam mocno mieszane uczucia do chińskiego przemysłu rozrywkowego. Bo o ile same historie mają w sobie dużo uroku i ciepła, to jest tam też dużo propagandy o tym, jakie Chiny są wspaniałe, a zachód be. Nawet jak jest to romansidło o e-sportach czy niby komedia o tańcu, to musi być zły biały, który zostaje pokonany.
Mam też świadomość, że chiński przemysł rozrywkowy powstał po to, by oderwać ludzi od problemów społecznych i politycznych, że cenzura działa tam ostro, a Weibo jest pełne celebrytów, chociaż kiedyś było miejscem politycznego i społecznego dyskursu.
Także chociaż oglądam, to trochę nie wiem, co o tym myśleć.

Muzyka

Zostawiam Cię z piosenką, która siekła mnie, jak mało co, wsiąkła prosto w serduszko i wycisnęła łzy z oczu (i nie wiem, jakim cudem nie poznałam jej wcześniej, bo powstała trzy lata temu). Także przygotuj się na dziewięć minut intensywnego wsłuchiwania.

Gdzieś w połowie roku równie mocno zarezonowała ze mną polecona w innym newsletterze Little Girl Gone Chinchilli.

Ściskam Cię mocno,
Adzik

PS W prezencie na 2026 dostajesz ode mnie haiku (nie wiem, co Ci będę pisać, gdy skończą mi się nigdzie nie publikowane teksty - ostatnio więcej piszę po angielsku, niż po polsku). Zdjęcie, które mnie zainspirowało do napisania go, zrobiłam w Świdniku w 2024 roku. Tam nie ma żadnych efektów specjalnych, po prostu z gorąca zaparował mi obiektyw, a światło zrobiło resztę. :)

Oryginał zdjęcia

Paaaaa i do zobaczenia w lutym!